Lista rozwijalna

Challenge accepted: Misja Minimalizm. Pierwsze kroki ku wolności.

Witam wszystkich bardzo cieplutko!
W ten piękny wiosenny dzień chcę porozmawiać o minimalizmie. Już nie raz o nim wspominałam na moim blogu, ale wiosna motywuje do odrodzenia i zmian. I oto zrodził się pomysł na serię wpisów o minimalizmie. Będę opowiadać o swoich krokach, jakie stawiam na drodze do łatwiejszego życia. Chcę Was zachęcać swoim przykładem, nie pouczać, bo jeszcze sama mało o tym wiem.


Od czego zaczęłam swoją drogę ku minimalizmowi? Tematem zainteresowałam się, bo szafa wymykała się spod mojej kontroli. Wiecznie nie miałam w co się ubrać, więc sięgnęłam po polecaną przez wszystkich książkę „Slow Fashion” (moja recenzja klik). Pomogła mi ona ogarnąć sferę zakupów, więc moja szafa nie powiększała swojej zawartośći o kolejne zbędne ubrania. Co prawda, szafa idealna jest w trakcie kompletowania, ale ten proces zajmie mi sporo czasu, więc jak już będzie po wszystkim, to pojawi się na blogu za jakiś czas ;)
Kolejnym etapem były kosmetyki. Miałam ich zbyt dużo, więc zaczęłam porządkować zawartość moich trzech kartonów, bo zagracały dostęp do biurka i łóżka. Nawet napisałam tekst o moich trickach, jak zminimalizować swoje zapasy (klik). 
A teraz przyszła kolej na resztę mieszkania. Bo co raz trudniej zrobić mi porządek w domu, wszystko ładnie poukładać, zrobić otoczenie przytulnym a nie zagraconym. Ogólna ilość rzeczy, jakie posiadamy jest zbyt duża. W tak małym mieszkaniu, które obecnie wynajmujemy, nie mieścimy się kompletnie. A nie mamy, przecież, jeszcze dzieci, więc odpadają zabawki, ubranka i tym podobne. Tragedia!
Szczerze mówiąc, od dziecka jestem typem chomika i zawsze dookoła miałam ogrom rzeczy. Ale w chwili obecnej mi to strasznie przeszkadza, przygniata, przytłacza i dołuje. Więc nie ma co się użalać, tylko działać! Na sam początek proponuję nie jechać z grubej rury, bo dla niektórych może okazać się zbyt dużym wyzwaniem pozbycie się dużej ilości całkiem dobrych i mało używanych rzeczy (bo głównie takie zalegają nam w mieszkaniach). Oto działania, jakie podjęłam w weekend i które będę kontynuować w najbliższym tygodniu i do których zachęcam również Was ;)
  • Wystawiłam moje lakiery na sprzedaż. Od 8 miesięcy przestawiłam się hybrydym, więc zwykłe lakiery leżą nieużywane i zajmują całkiem sporo miejsca. A więc wczoraj wystawiłam na lokalnej grupie sprzedażowej moją kolekcję i czekam na kupców. Ceny podałam bardzo atrakcyjne, bo zależy mi na sprzedaży i zwolnionym miejscu, a jeśli do kieszeni wpadnie parę groszy, to będę zadowolona. Akurat nie mam uczuć sentymentalnych do tych kosmetyków, więć wystawić je na sprzedaż nie sprawiło mi problemu o moralnym charakterze.
  •  Reorganizacja stoliku kosmetycznego i szafki w łazience. Chcę w najbliższe dwa-trzy miesiące zużyć wszelkie napoczęte kosmetyki pielęgnacyjne jakie mam. Głównie tu mam na myśli maseczki do twarzy w tubkach oraz balsamy do ciała. Reszta kategorii kosmetyków jest ogarnięta. Obecnie mam napoczęte 3 maseczki i dobrze by było je zużyć przed nadejściem lata. To samo dotyczy moich trzech balsamów. Nie chce zmarnować tych kosmetyków, więc teraz stoją na widoku i ciągle mi o sobie przypominają. To samo zrobiłam z kosmetykami kolorowymi: jeden podkład, jeden tusz do rzęs i kilka pomadek, których zostało bardzo mało, więc wypadałoby je zdenkować :)
  •  Zmiana garderoby na wiosenno-letnią. Ciepły niedzielny dzień z dużą ilością słońca zachęcił mnie na zrobienie porządków w szafie. A to najlepszy czas, by przejrzeć swoją garderobę. A więc do kosza poszły kilka t-shirtów, które wkładałam pod sweterki i które całkowicie się znosiły w ciągu zimy. Dodatkowo odłożyłam kilka swetrów, które nosiłam, ale zawsze czułam się w nich dziwnie. Napewno znacie takie uczucie, gdy wkładacie na siebie jakiś strój i czujecie się w nim na million dolców. A czasem jest odwrotnie, wydaje się Wam, że jesteście mało atrakcyjne, szare i niewyraźne. A więc bez żalu pozbyłam się tych ubrań.

Do osobnego pudła poszły ubrania, które wprawdzie nie założyłam w ciągu zimy ani razu, ale żal mi się ich pozbyć. Więc albo dam im i sobie drugą szansę, a jeśli nie polubimy się ponownie, to oddam na cele charytatywne. Ale na danym etapie nie jestem jeszcze taka odważna i ciągle mam żal do tych rzeczy.
Jak widać, moje kroki nie należą do zbyt odważnych i zmieniających całe moje życie i przestrzeń wokół mnie. Ale małymi kroczkami do przodu. Uważam, że jeśli nie czujemy się na siłach wywalić połowę naszej szafy, to nie ma co robić tego wbrew swoim uczuciom. Na wszystko swoja pora! Może lepiej zacząć od starych gazet i zapisanych nie wiadomo czym kartek? Lub poszczerbionych kubków i wygiętych sztućców. Ważne, żeby pozbycie się tych rzeczy nie bolało, a przynosiło satysfakcję, no i efekty były widoczne.
W następny poniedziałek porozmawiamy o kolejnym kroku. Jak chcieć mniej? Jak przestać uszczęśliwiać siebie poprzez zakupy? Bo nie sztuka wszystko wyrzucić, sztuką jest nie kupić wszystkie na nowo!
Jeśli chcecie także oczyścić swoją przestrzeń od zbędnych rzeczy, to dołańczajcie się do mnie! Napiszcie coś o swoich pierwszych krokach do odgracania się! Bo dla każdego minimalizm jest czym innym, ale o tym też jeszcze porozmawiamy ;)

Buziaczki, pa!!!!

16 komentarzy :

  1. Wiosna to świetny czas na porządki. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma to jak wiosenne porządki !!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem czy dojdę do minimalizmu (w wersji minimalnej - trochę dla mnie za mało), ale z okazji wiosennych porządków sama robię przegląd wszystkiego. Przy czym wymyśliłam, że tzw. przydasie wrzucam do jednego pudła po czym w całości wywalam. Mam też kategorię rzeczy, które są jeszcze dobre, ale się zużyły moralnie. Takie przekazuję w dobre ręce. Sporo przede mną bo dom spory, ale trzeba przewietrzyć :) pozdrawiam Magda/AsertywnaMama.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Minimalizm bardzo mnie fascynuje, ale nie potrafiłabym tak żyć. Kocham się otaczać pięknymi rzeczami. Uwielbiam ładne sukienki i buty, ciekawe torebki etc. Niestety człowiek z duszą kolekcjonera nigdy nie będzie minimalistą.

    Co nie oznacza, że wiosennych porządków zrobić nie powinnam...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja zrobiłam taki solidny przegląd przy okazji przeprowadzki: skończyło się na wyrzuceniu/oddaniu około 5 wielkich toreb z Ikei i wywiezieniu do domu rodzinnego kilku pudeł z ubraniami i innymi pierdołami. I cały czas mam za dużo wszystkiego! Ale zawsze najtrudniej jest mi się rozstać z niepotrzebnymi prezentami! Jakoś nie mam sumienia...

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam, aż wiosna na dobre u nas zagości i również będę robić czystki w szafie ;) Co do kosmetyków, to trochę już ich zachomikowałam (no dobra - mnóstwo), ale żaden się na marnuje, bo otwarty mam jeden produkt z danej kategorii i zużywam według dat ważności (mam stosowną tabelkę w komputerze, więc nie muszę w ogóle przeglądać opakowań) ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z Tobą w zupełności;) ja zawsze w zależności od pory roku robię przegląd szafy i zostawiam tylko te potrzebne ubrania a np swetry na lato chowam do wielkiego pokrowca i czekają na kolejną zimę;) resztę zbędnych ubrań oddaję do PCK;) z kosmetykami też zawsze staram się nie szaleć i najpierw zużyć to co już mam otworzone;) trzymam kciuki aby minimalizm został z Tobą;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam minimalizm wokól mnie. Ale nie mogę się pozbyć zabytków mojej szafy, mimo że w nich nie chodzę :D Ale trzeba to w końcu zrobić! Bo już nie mogę na to patrzeć..

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja niestety też strasznie dużo magazynuję... Niedługo będę się przeprowadzać, więc trzeba będzie zrobić porządek.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak dobrze przeczytać, ze ktoś jeszcze robi taka rewolucje w swoim życiu. Te wszystkie rzeczy, zbędne duperele, tony zabawek i ciuchów tak mnie przytłaczało i w dalszym ciagu przytłacza, ze doroslam do tego kroku, by ograniczyć zakupy i chęć porzadanych rzeczy. Powodzenia, będę śledzić Twoje poczynania w dalszych porządkach ☺

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam za dużo książek. W dodatku nieprzeczytanych. Obiecuję sobie po raz kolejny przestać korzystać z biblioteki i kupować nowe. Te po przeczytaniu oddam do biblioteki albo po ludziach. Zostaną jedynie naprawdę wartościowe.
    A takie teksty jak Twój motywują do działania.

    OdpowiedzUsuń
  12. Na wiosne zmiany są dobre;)

    OdpowiedzUsuń
  13. świetny post! przegląd szafy to mój musthave każdej zimy i wiosny :) Jeśli chodzi o kosmetyki poszukuje kolejnej szafki do łazienki a póki co wszystko w pękających w szwach organizerach :) OBSERWUJE!

    OdpowiedzUsuń
  14. Zrobiłam już kilka takich czystek, obecnie jestem w szale minimalizowania wszystkiego :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i chwile spędzone na moim blogu! Jest to dla mnie bardzo ważne, bo dodaje sił i chęci do dalszego działania!
Jeśli zaobserwowałeś mojego bloga, daj znać! Nie wykluczone, że się odwzajemnię ;)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka